• Wpisów:239
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:306 dni temu
  • Licznik odwiedzin:18 307 / 1295 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdziału nie dodam bo pinger jest głupi i nie chce dodać mojego wpisu. Zaraz się popłaczę. Próbuję już tak od dwudziestu minut ale cóż ... Co będzie ? Nie wiem.
  • awatar Tini Violetta Martina: @Vισℓєttα ♥ ♪♫ ♪♫ ღ: tez tak miałam
  • awatar Vισℓєttα ♥ ♪♫ ♪♫ ღ: mi tez się tak wczoraj robiło.... ale już tak nie jest zresetuj kompa a jak nie zadziała to sie wyloguj i zaloguj dopiero za 10 min jak tak zrobiłam i działa ... myślę że pomogłam :* Bo jak nie dodasz rozdziału to sie zabije ;D nie no kocham te opki
  • awatar Podemos Pintar.❤: Szkoda ;c Czekamy na rozdział ^^ + zapraszam do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pinger się rozwalił ! Ja tu piszę post ( bardzo długi jak na mnie) próbuję o dodać ale świat mnie nie lubi i się nie dodaje ! Jeżeli dalej będą takie problemy to nie wiem jak napiszę mój rozdział Powrotu do zdrowia pinger !
~Love †
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Być aktywna. Pod koniec roku szkolnego najwięcej nam zadawają ! Więc rozdziałek pojawi się zgodnie z reklamą ^.^
Mam dla was zdjątko
Chyba będę chora :-/
Ale chociaż ....
Więcej czasu dla was !
Oki przechodzę do zdjęcia i ....
Papaśki !
~Love †
PS : 8 komków !
 

 
Violetta
~.~
Podeszłam do pary.
- Leoś. - Zawołałam.
- Violcia. - Odkleił się od już zdenerwowanej Lary.
- Sprzątaczka.- Warknęła.
- Zabieraczka kosmetyków. - Odpowiedziałam jej.
- Ej. Stop. - Uspokoił nas Leon. Przynajmniej próbował. - Co dzisiaj robisz ? - Spytał się mnie.
- Nic ciekawego. A ty ? - Zapytałam. Coś chyba Larze się to nie podoba.
- Nic takiego. - Oznajmił a jego dziewczyna od razu się poderwała.
- Mieliśmy iść do kina. - Pożaliła się.
- Możemy pójść kiedy indziej. Prawda ? - Zapytał.
- Ta. Jasne. - Uznała i odeszła.
- Dziewczyna ci uciekła. - Powiedziałam. - Ty .. nie pójdziesz za nią ? - Spytałam.



- Nie. Przejdzie jej. - Tak po prostu dał jej odejść ? ~ Może on woli ciebie od niej ? ~ Zapytał głos w mojej głowie. - Chciałbym porozmawiać o tym co stało się wczoraj. - Powiedział do mnie Leon.
- Słucham. - Odpowiedziałam mu.
- Znaczyło to coś dla ciebie ? - Był ciekaw. Zastanawiałam się nad odpowiedzią. Jak powiem "Tak" pomyśli, że go kocham. Chociaż tak jest. Jak powiem "Nie" może uznać, że nie jestem pewna w moich uczuciach. No sorry ale jesteśmy przyjaciółmi i jakby nigdy nic całujemy się jak para.
- Mooooże. - Uznałam to za dobrą odpowiedź. - A dla ciebie ? - Spytałam.
- Mooooże. - Uśmiechnęliśmy się. - A teraz na poważnie. Podobam ci się ? - Zapytał.



Franceska
~.~
- A ty powiedziałaś ? - Spytała mnie przyjaciółka.
- Że go nienawidzę i, że ma się ode mnie odsunąć. - Powiedziałam. Po chwili dopadło mnie poczucie winy. - O mój boże. On się tak bardzo stara. A ja go tak po prostu spławiłam.
- Jesteś zupełnie inną osobą. - Uśmiechnęła się. - Nie pamiętasz o dystansie do chłopców ?
- Ale ... Kiedy ja nie chce trzymać Marco na dystans ! - Wrzasnęłam.
- To po co mu tak powiedziałaś ?!
- Nie wiem !
- Dobrze już się uspokójmy. Powiedz. Co się stało. Ktoś cię odmienił. Jak jakąś różczką ?. - Zapytała.
- Może to, że Vilu wróciła. - Powiedziałam.
- Kto to Vilu ? - Spytała.
- Nie znasz Castillo ? Violetty Castillo ? - Zapytałam.
- Nie.
- Chodź. Przestawię cię jej. Mówiła mi, że idzie dziś do parku. - Wyjaśniłam.
- Dobrze chodźmy. - Wyszłyśmy z budynku. Szłyśmy przez park.
- Patrz tam jest ! - Pokazałam palcem.
- Ale nie sama. - Powiedziała przyjaciółka.
Przekrzywiłyśmy głowy w lewo i patrzyłyśmy na Violettę.



Lara
~.~
Jestem na niego wściekła. Mam nadzieję, że to jego siostra czy coś. Jak nie to nie ręczę za siebie. Muszę to wyjaśnić. Zadzwoniłam do Leona. Nie odbiera.
- Spoko Lari. Na pewno ci to jakoś wytłumaczy. Jest z mamą na zakupach. Pojechał gdzieś na motorze. Albo ... Jest z tą dziewczyną ! - Szybko wybiegłam z domu. Jak go złapię. Pobiegłam do domu Verdas. Zapukałam. Otworzyła mi jego mama ze zdziwioną miną.
- Lara. Co cię tu sprowadza ? - Spytała.
- Jest Leon. ? - Zapytałam.
- Przecież wyszedł z tobą. - Odpowiedziała.
- Bo widzi pani. Podczas naszego wyjścia do kina spotkaliśmy pewną szatynkę. Chyba ... Em ... Leon powiedział na nią Viocia. To chyba Violetta. Spytała się co dzisiaj robi i powiedział, że nic. Ja oburzona uciekłam no i tam po kilku minutach myślałam, że już wrócił ale pani mi otworzyła. - Skończyłam mój monolog.
- Tak to Violetta. - Uśmiechnęła się. - Violetta to jego przyjaciółka. Ostatnio wróciła. Nie było jej przez 5 lat. Uwierzysz ? - Odpowiedziała mi a ja byłam bardzo wściekła.
- Nie wie pani gdzie oni mogą być ? - Spytałam. Pani Verdas pokiwała głową na "nie" i zamknęła drzwi.
Tak łatwo im to nie ujdzie o nie !.

Violetta
~.~

Bardzo wolno i nieśmiało pokiwałam głową na "tak". Vedas się przybliżył.
- Ty mi też. - Uśmiechnął się ja to odwzajemniłam. Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Po chwili patrzenia sobie w oczy zauważyłam Franceskę z jakąś dziewczyną.
- Leon patrz. - Wskazałam wzrokiem na dziewczyny.
- No i ? - Jak go zaraz walnę.
- A jak powiedzą Larze. Fran nie umie trzymać języka za zębami nawet choćby chciała. - Zasmuciłam się.
- To się nie dowiedzą. - Puścił moją dłoń i odsunął się. Następnie pomachał mi i odszedł. Od razu po pożegnaniu podeszła do mnie Franceska z ... nie wiem.
- To jest Cami. Cami - Viola. Viola - Cami. - Przedstawiła nas.
- Cześć - Podałam jej rękę.
- Cześć. - Uścisnęła ją.
- Dobra. Teraz gadaj co to było. - Uśmiechnęła się Franceska. Ja stałam z miną "O co ci chodzi ?". - Co jest pomiędzy tobą i Leonem ?
- Pomiędzy nami ? ... Przyjaźń. - Odparłam.
- Na pewno ? - Upewniała się.
- Franceska. - Próbowałam ją jakoś uspokoić. - Przestań. Ja tam nadal nie wiem o co ci chodzi.
- Nie wierzę ci. - Odparła. Ja tylko westchnęłam.


Nagle Camila schowała się za mną.
- E.. Cami wszystko Ok ? - Spytałam z troską.
- Cicho ! - Krzyknęła szeptem. - On tu idzie.
Rozejrzałam się i zobaczyłam chłopaka. Szedł w naszą stronę.


- Przepraszam. Fran widziałaś gdzieś Cami ? - Zapytał.
- Nie ... W ogóle ... - Powiedziała. Mówiłam Fran nie umie kłamać.
- Camila poszła do domu po okulary. Miałyśmy sobie pochodzić po mieście ale biedna Cami nie wzięła okularów przeciwsłonecznych. - Wytłumaczyłam. Mam trochę wprawy. Wcale się z tego nie cieszę.
- A ty ? Gdzie masz okulary ? - Spytał. Złapał haczyk.
- Właśnie moje okulary ! Chodź Fran lecimy po nie ! - Krzyknęłam.
Pociągnęłam koleżankę za rękę.
- Dobrze kłamiesz. - Powiedziała.
- Lata wprawy. - Wytłumaczyłam.
- Ej ale gdzie jest Cami ? - Zapytała.
- Może poszła.
- Chyba tak.

Leon
~.~
Wyznaliśmy sobie miłość z Vilu. Jestem cały w skowronkach. Lecz raczej parą nie jesteśmy. Mam Larę i ... Właściwie dlaczego jestem jeszcze z Larą ? Podjąłem decyzję. Zerwę z nią i to dzisiaj. Szedłem do domu. Nagle ktoś wskoczył mi na plecy.
- Zgadnij kto to ? - Zapytał.
- Lara. - Powiedziałem poważnie.
- Ej co ci. - Zeszła ze mnie.
- Muszę z tobą pogadać. - Oznajmił.
- Tak ? - Spytała.
- Lara. Posłuchaj. Ja. Ty. My. Nie możemy być już razem. - Powiedziałem.
- To przez nią. - Powiedziała. - To przez Violettę ! - Krzyknęła. - Świetnie też chciałam z tobą zerwać. - Skłamała.
- Dobrze. Więc ustalone. - Oznajmiłem po czym dziewczyna odeszła.
Chcę już tylko pójść do łóżka. Lecz jak to moje życie bywa zatrzymała mnie mama.

Federico
~.~
Całowałem się z Ludmiłą parę minut. Blondynka oderwała się.
- Fede to było ... Niesamowite ... To znaczy nie ! To było ... Niesamowicie wspaniałe. - Odpowiedziała mi blondynka.
- Podobasz mi się Ludmi. - Oznajmiłem. - Chcesz być ze mną ? - Spytałem.
- T.T.ak. - Odpowiedziała.
- To dobrze. - Uśmiechnąłem się do niej. Ona to odwzajemniła.
Wróciliśmy do Stud!o trzymając się za ręce. Nie widzieliśmy nikogo.
- Kochanie ... Po zajęciach pójdziemy gdzieś ? - Spytała.
Pokiwałem głową i weszliśmy na lekcję. Dużo nas nie ominęło. Lekcje już dawno się skończyły.

Leon
~.~
- Leon. Poczekaj. - Zawołała mama.
- Tak ? - Odpowiedziałem.
- Dlaczego nie chciałeś spotkać się z Larą tylko z Violettą ? - Zapytała.
- Bo Violettę kocham a Lary nie. - Po mojej wypowiedzi moja mama się uśmiechnęła i pozwoliła mi iść dalej. Poszedłem się umyć. Gdy wróciłem. Dostałem SMS's

*Od Violcia <3*
*Kocham cię śpij dobrze.*

W sumie wcześniej miałem już tak ją zapisaną. Ki wie czemu ... Może to przeznaczenie ?.

*Do Violcia <3*
*Ja też cię kocham. Dobranoc.*

Po wysłaniu wiadomości zasnąłem.

------Next Day------

Wstałem dzisiaj dosyć wcześnie. Jutro idziemy do szkoły. Koniec wakacji. Nie chce mi się iść do Stud!o. Nudno tam. Wstałem i udałem się na śniadanie. Dostałem SMS's.

*Od Violcia <3*
*Ojciec mnie spakował.Jestem na lotnisku. Nie chce mi powiedzieć gdzie lecimy sądzę,że znowu na długo. Leon bardzo cię kocham ale pamiętaj, że nie możemy być razem z takiej racji, że tata nic nie rozumie.*

Po przeczytaniu zaparło mi dech. ~ Nie mogę jej stracić. Znowu ~ Pomyślałem i wyszedłem z domu. Zacząłem biec. A nagle ... Się obudziłem. ~ To był tylko sen. Taki bardzo realistyczny sen. ~ Pomyślałem. Wstałem. Byłem cały spocony. Zszedłem na dół. Przy okazji sprawdzając komórkę. Żadnej wiadomości. Jak dobrze.
Dla upewnienia się zadzwoniłem do niej.
- Leon ? - Zapytała. Chyba spała.
- Obudziłem cię ? - Spytałem.
- Jest ostatni dzień wakacji. Daj mi się wyspać. - Oznajmiła.
Zaśmiałem się.
- Co się śmiejesz. - Warknęła. - Sam lepszy nie jesteś.
- Ale ja się wysypiam. - Powiedziałem.
- No. Jak się śpi do piętnastej. - Odpowiedziała.
- Nie do piętnastej tylko do czternastej trzydzieści w weekendy. - Odparłem oburzony.
- Dobra już się uspokój. - Powiedziała.
- Ubierz się i bądź po drzewkiem "ślubu" o dwunastej. - Powiedziałem.
- A nie będziesz spał ? - Spytała.
- Nie. Specjalnie dla ciebie nie zasnę. - Zaśmiała się.
- Dziękuję za zaszczyt Leonardo. - Rozłączyła się.

Violetta
~.~
Po rozmowie z Leonem szybko musiałam się zwijać. Ubrałam się.


Zeszłam na dół. Patrzę na zegarek. Jedenasta. Mam godzinę. Zapytałam się Olgi, która już od szóstej jest na nogach czy mogę wcześniej zjeść śniadanie. Zgodziła się po czym zrobiła mi stęsknione naleśniki. Usiadałam przy stole i się zajadałam.
- Pyszne. - Pochwaliłam gosposię.
Z góry zszedł tata. Nie rozmawiam z nim. W sumie. Znów mam Leona. Przełamię Lody.
- O. Violetta już wstałaś. Gdzie ty się tak wystroiłaś ? - Spytał.
- Idę do parku. Muszę się z kimś spotkać. Myślę, że trochę mnie nie będzie. Pewnie zjem coś na mieście więc nie czekajcie na mnie z obiadem. - Oznajmiłam. Tata tylko pokiwał głową i poszedł do Olgi.
Usłyszałam szepty.
- Myśli pan, że Violetta nie ma prawa wiedzieć. Pewnie nawet jej nie lubiła nie zaboli jej to. - Słyszałam Olgę.
- Nie myślę tak. Boję się jej reakcji. - Te słowa docierały do mnie. Powoli zaczynałam się martwić. Uwinęłam się z jedzeniem. Odstawiłam talerz.
- Olgita, która godzina ? - Zapytałam przerywając ich cichą rozmowę.
- Jest jedenasta czterdzieści osiem. - Odpowiedziała. Po jej słowach wzięłam torebkę i poszłam na spotkanie z Leonem. Usiadłam na ławce i myślałam nad ich rozmową. Tata znowu chce mnie gdzieś wywieść ? Jeżeli tak to przywiąże się do drzewa i będę protestować. W sumie nie bo mówili " Jej nie lubiła" może chodzi o jakąś szkołę ? Albo o przyjaciółkę ? Moje rozmyślenia przerwał ciepły dotyk. Przeszedł mnie dreszcz a w mojej głowie brzmiało tylko jedno imię "Leon".
- Cześć. - Powiedziałam.
- Cześć. - Usiadł obok mnie. - Ładnie wyglądasz.
- Dziękuję. - Zarumieniłam się.
- I ładnie się rumienisz.
- Leon przestań. - Nakazałam.
- No dobrze. Może ci od razu powiem o co mi chodzi bo jeszcze mi coś zrobisz. - Uśmiechnął się.
- Słucham. - Powiedziałam.
- Znamy się bardzo długo. - Zaczął. - Podobasz mi się i to wiesz. Chciałbym żebyś wiedziała jeszcze jedno. - Zrobił chwilę napięcia. - Zerwałem z Larą. - Odpowiedział.
- Ale dlaczego ? - Spytałam.
- Bo cię kocham Violetta. - Po jego słowach uśmiechnęłam się. - I chciałem się zapytać czy chcesz ze mną być.
- Oczywiście, że tak co to za pytanie. - Uśmiechnęłam się i go przytuliłam. Czułam się szczęśliwa ale rozmowa w domu nadal nie dawała mi spokoju.
- Ej co ci jest ? - Spytał z troską.
- Kiedy jadłam śniadanie usłyszałam rozmowę Olgi i taty. Olga mówiła, że mam prawo wiedzieć a tata, że boi się mojej reakcji. - Po mojej wypowiedzi Leona źrenice się powiększyły a jego oddech przyspieszył.
- Śniło mi się, że ojciec znowu chce cię gdzieś zabrać. - Wytłumaczył.
- Ale ja już sobie postanowiłam. Jeżeli tak będzie przywiąże się do drzewa. - Oznajmiłam.
- Violetta ja nie żartuję. Bardzo cię kocham i nie chcę cię znowu stracić.
- Ja też cię kocham i też nie żartuję. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. - Powiedziałam.
Uśmiechnął się odwzajemniłam. Zbliżaliśmy się do siebie. Z drzewa zaczęły spadać czerwone płatki.


Nagle zadzwonił mój telefon.
- Serio ?! - Ironia.
- Odbierz. - Nakazał.

Wyświetlało się
*Murzynek*

- Kto to ? - Spytał.
- Franceska. - Odpowiedziałam.
- Nie odbierzesz ? - Zapytał.
- Serio ? Chcesz słuchać przez dwie godziny o tym, że zakochał się w niej Marco ale ona go odpycha a potem ma poczucie winy ? - Spytałam się. Leon tylko energicznie pokiwał głową na "nie".
- Dlaczego nazwałaś Larę zabieraczką kosmetyków ?.
- Pamiętasz jak przyszliście do nas. Jak na ciebie spadłam bo chciałam wziąć bułki ? - Przypomniałam. Przytaknął. - Wtedy twoja jakże mądra dziewczyna wlazła do mnie do łazienki i okupowała ją. Prawie wszystkie moje ulubione kosmetyki wyszły. Potem zapytała się gdzie są obcinaczki do paznokci. - Wzdrgnęłam się. - Wywaliłam ją z łazienki a ona nazwała mnie nie wiem z jakiej racji sprzątaczką. - Skończyłam moją opowieść a mój przyj... przepraszam chłopak turlał się po ziemi śmiejąc się. ~ Boże czemu mnie tak pokarałeś. ~
- Leon głodna jestem. Chodź pójdziemy gdzieś. - Oznajmiłam. Podniósł się i objął mnie w talii.
- To gdzie idziemy ? - Spytałam
- A gdzie chcesz ? - Zapytał.
- Do McDonalda ! - Wrzasnęłam i podbiegłam do drzwi wejściowych.
Podczas jedzenia McNuggets'ów do naszej jakże stylowej restauracji weszła Fran z Cami. Nie zauważyły nas. Lecz Franceska ma oko sokoła. Zobaczy wszystko co interesujące. Zjedliśmy a ja się nie myliłam Franceska podeszła do mnie z przyjaciółką. Spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym " Przyjacielski obiad ?" Wiecie taka ironia. Ja rozpoznając się na niej złapałam ręce Leona.
- Jesteśmy razem. - Po moich słowach dziewczyny pisnęły.


Po parze męczących pytań wymknęliśmy się dziewczynom.
- Mówiłam, że dużo gada ? - Zapytałam.
- Przepraszam, że ci nie wierzyłem. - Powiedział.
- Co mówiłeś .. Nie słyszałam. - Droczyłam się.
- Miałaś rację. - Przyznał się.
- Nawet nie wiesz jak cię kocham. - Powiedziałam.
- A ty nie wiesz jak ja bardzo ciebie. - Odpowiedział po czym mnie pocałował. Do domu wróciłam o dwudziestej. Zmęczona i uradowana dzisiejszym dniem. Zasnęłam.
------------------------------------------
Mamy Leonettę ale ... Nie będą razem długo. Dodałam rozdział dzisiaj bo miałam piknik rodzinny z okazji dnia dziecka. Więc macie swój "spóźniony" dzień dziecka
~Love †
 

 
Pamiętacie aby klikać gify ! <3
---------------------------------------------
Violetta
~.~
- Violetta ! Zaczekaj ! - Wołał Leon. Nie zwracałam uwagi na jego słowa. Leon był dla mnie jak brat.
Właściwie kocham go. Ale jak już mówiłam nie jak brata czy przyjaciela.
Według mnie przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Lecz kiedy byliśmy mali nie wiedzieliśmy co to miłość.
Ja kocham go bardzo mocno. Gdyby mnie kochał nie byłby z Larą.Biegłam przed siebie nie słuchając jego próśb.
Dla mnie próba pocałunku dużo znaczy. Sama nie wiem co. Skoro ma dziewczynę to po co chciał pocałować mnie ?
Gdy tak myślałam znajdował się tuż obok mnie.
- Przepraszam. - Oznajmił. - To było dla mnie ważne miejsce. Wzięliśmy tam zabawkowy ślub. - Uśmiechnął się.
- Leon ale nie rozumiesz, że to co chciałeś zrobić zawahało moim sercem. - Odpowiedziałam mu.
~ I moje serce mówi mi to, że cię kocham ~ - Powiedziałam do siebie w myślach.
- Jeszcze raz cię przepraszam. Nie powinienem. - Spuścił głowę.
- Wybaczam Ci. - Uśmiechnęłam się. Ujęłam jego twarz w dłonie i popatrzyłam mu w oczy. - Po raz kolejny. - Uśmiechnął się.
Na mój nos spadła kropla. Spojrzałam w górę. Mnóstwo kropel. Zaczął padać deszcz. Mój umysł wpadł na pomysł, który
był dosyć nie na miejscu.

Marco
~.~

Mam na imię Marco. Ale raczej ja w tej historii ważny nie jestem. Wiecie taka przylepa.
Ale ja na serio kocham Franceskę ! Próbowałem już wszystkiego ! Czy tylko moje życie jest takie do bani ?
Nagle zauważyłem miłość mojego życia.
- Fran ! - Zawołałem. - Fran ! - Spojrzała się na mnie i odwróciła się jakby mnie wcale nie zobaczyła.
- Franceska ! - Podbiegłem do niej. - Dlaczego uciekasz ? - Zapytałem.
- J.J.Ja nie uciekam. - Odpowiedziała nie pewnie. - A poza tym. My nie mamy o czym rozmawiać. Nie wiem po co
mnie wołasz i szukasz ale przestań ! - Jakieś postępy. Ostatnio było tylko "Cześć", "Nie" , "Może" , "Nigdy".


- Ale Franceska daj mi coś powiedzieć ! - Wykrzyknąłem.
- Co ? - Warknęła.
- A więc.. - Wziąłem głęboki oddech. - Podobasz mi się. Chcę abyś była szczęśliwa. Nie chcę abyś była zła. Nie wiem
dlaczego mnie tak nie lubisz ale uwierz jeżeli jest coś co mogę zrobić aby tak nie było to mi powiedz. - Powiedziałem
co czuję.
- Nienawidzę cię. Oddal się ode mnie najlepiej. - Powiedziała przyciszonym głosem a następnie uciekła. No i jak tu
jej nie kochać.

Diego
~.~
Byłem już wszędzie. Po ojcu nie ma śladu. Tak samo jak po mamie. Nie wiem jak ja jeszcze wytrzymuję. Codziennie
jest źle. Nie ma domu, nie ma jedzenia , nie ma rodziców jest gitara. Czasami coś zarobię. Ale to zależy od
charakteru ludzi. Dobrze, że mam co nosić. Bez ubrań. Umarłbym. Nie jestem żadnym strojnisiem czy coś. Po prostu w
Kanadzie jest zimno. Chciałem kiedyś pojechać do ciepłych krajów. Nie to, że tu zawsze lód jest. Jest ciepło ale
przelotnie. Wszedłem do teatru. Pierwszy raz tu jestem. To pomieszczenie było zamknięte. Bardzo długo.
- Dzień Dobry ! - Krzyknąłem.
- Witaj ! - Odpowiedział mi młody głos. - Mam na imię Klara. Jestem reżyserką. To ty chcesz grać na gitarze ? -
- Powiedziała do mnie. Miała nos w jakimś notesie.
- Tak. Jestem Diego. - Powiedziałem po czym mój brzuch przyzwyczajony do głodu zaczął wydawać dźwięki. Kobieta
wychyliła się i spojrzała na mnie.
- Jaki ty chudy jesteś ! - Zauważyła. - Głodny jesteś ? - Zapytała. - Kiedy ostatnio jadłeś.
- Bardzo dawno.- Odpowiedziałem i zachwiałem się.
- Diego wszystko dobrze ?! Diego ! - Te słowa usłyszałem jako ostatnie po czym. Urwał mi się film.

Violetta
~.~
Jakie ty masz pomysły. Bez wahania przybliżyłam się do szatyna. O dziwo zrobił to samo. Byliśmy bardzo blisko. Po
chwili wbił się w moje usta. Oddawałam każdy pocałunek z jego strony. ~ Może on mnie kocha ! ~ Miałam nadzieję.
Pocałunek w deszczu. To takie romantyczne. Gdy zabrakło nam tchu oderwaliśmy się.
- Wow. - Powiedziałam.
- Wooow. - Odpowiedział.
- To cześć ?- Zapytałam.
- Cześć. - Odpowiedział. Zrobiło mi się przykro. Chyba to zauważył. Podszedł i przytulił mnie.
- Cześć. - Powiedziałam.
- Cześć. - Powtórzył.
- To pa. - Powiedziałam.
- Pa. - Znowu powtórzył.
- To ja już idę. - Nadal staliśmy przytuleni.
- Ja też. - Powiedział. Oderwałam się od niego i musnęłam jego usta. Potem odeszłam zostawiając chłopaka.
Gdy wróciłam do domu oparłam się o drzwi.
- Wow.- Zaśmiałam się.

Camila
~.~
Szłam korytarzem przez Stud!o. Mam lekcje wakacyjne. Nienawidzę ich. Nie dlatego, że to szkoła. Dlatego, że muszę
siedzieć tam z Broduway'em. Jego też kocham. Nienawidzę ! Ja go nienawidzę. Weszłam do sali. Po prawej Broduway. Po lewej Ludmiła.
Ja siedzę po środku.
- Dzień Dobry. - Weszła nauczycielka. - Angie.
- Dzień Dobry. - Oznajmiliśmy.
- Co takie miny. Trzeba było się uczyć podczas roku szkolnego. - Zawsze pod koniec mamy test. Musimy ułożyć piosenkę w parach.
Musiałam być z Broduway'em. Właśnie dlatego nie zdałam. Wszytko przez niego !
- Może ktoś nam zaśpiewa ? - O nie.
- Hm.. Ludmiła ? - I całe spięcie przeszło na gwiazdę.
Wstała. Weszła na scenę. Zaczęła śpiewać.


Po jej występie usłyszeliśmy tylko jedno bardzo głośne klaskanie.
Był to nasz kolega Fede.
- Dzięki Federico ale te oklaski są dla mnie jak małe dzwoneczki na końcu kosmosu. Nie słyszę ich. Nawet jeżeli być próbował i tak nigdy nie będę nic do ciebie czuła. - Po tych słowach zeszła i wyszła. Federico stał tylko i próbował otrząsnąć się. Gdy to się już udało wybiegł za blondynką. Broduway ciągle na mnie patrzył. Jest okropny. ~ Ale słodki. ~ Mówił mi głos w głowie.
Po skończonej okropnie ciągnącej się lekcji podbiegła do mnie Franceska z uśmiechem - przepraszam bananem na twarzy.


- Dobrze się czujesz ? - Spytałam. Pomachała głową bardzo energicznie na znak "Nie".
- Fran co się stało ? - Zapytałam z troską.
- Chodź. - Szepnęła nadal mając banana.
Weszłyśmy do szatni.
- Opowiadaj. - Nakazałam.
- Marco wyznał mi miłość - Powiedziała nie zmieniając wyrazy twarzy.

Federico
~.~
Wybiegłem za blondi. Siedziała na ławce. Szczerze ? Okropnie się czuję. Nie sądzę, że to moja wina. Po prostu serce mi się kraja.


- Ludmiła ? - Zawołałem.
- Co ty tu robisz ? - Szlochała.
- Chciałem wiedzieć dlaczego wybiegłaś. - powiedziałem.
- Nie zrozumiesz. - Wytłumaczyła.
- Spróbuję. - Odpowiedziałem.
- A właściwie nie muszę nic ci mówić ! Po co tu przyszedłeś ?! Przecież ja nikogo nie obchodzę ! - Wydarła się.
- Mnie bardzo obchodzisz ! - Powiedziałem i ją pocałowałem.

---- Next Day. -----

Violetta
~.~

Wstałam. Podreptałam do łazienki. Spojrzałam w lustro i pisnęłam. Jak ja wyglądam. Mój Boże. Szybko się ogarnęłam.


Zeszłam na dół.
- Tosty ! - Wrzasnęłam. Po wczorajszym dniu mam wspaniały humor.
- Tak kochana. Od kiedy cię tak cieszy śniadanie ? - Spytała Olgita.
- Nie cieszy mnie śniadanie. Cieszy mnie życie. - Uśmiechnęłam się.
Odwzajemniła moją czynność a ja podśpiewywałam sobie "Na cześć wariata" Ani Wyszkoni. W podskokach podeszłam do stołu i zawirowałam moimi włosami.
- Violetta wszystko dobrze ? - Usłyszałam głos Jade. Nawet ona nie zepsuje mi dnia.
- Najwspanialej na świecie. - Zaśmiałam się. Chyba się przestraszyła bo wyszła z jadalni.
Usiadłam i zajadałam się. Nagle mój wzrok skupił się na ścianie. W wyobraźni to nie była ściana. To był Leon. Moja twarz chyba wyglądała komicznie. Zrobiłam dzióbek. Ja tam się tym nie przejmuję. Jestem szczęśliwa !


- Violetta. Zjadłaś ? - Spytała się Angie.
- Taaak.. Leon... - Powiedziałam.
- Co ? - Zapytała ze śmiechem.
- Mówię, że tak. - Otrząsnęłam się.


- Miałaś dzisiaj gdzieś pójść ? - Zapytała.
- Tak ! - Krzyknęłam i szybko podbiegłam do drzwi.
Wyszłam. Usłyszałam krzyk.
- Violetta ! Torebka ! - Angie. Chyba jako jedyna ogarnięta kobieta w tym domu.
- Rzuć ! - Nakazałam. Angie rzuciła moją skrzynię skarbów.
- Dziękuję ! - Wrzasnęłam i pobiegłam do parku. Szczerze ? Musiałam się uspokoić. Usiadłam na pieńku. Patrzyłam na coś w telefonie. Sama nie wiem co. Wyłączyłam telefon i spojrzałam przed siebie. Nagle moją uwagę przykuł pewien obraz.


- Leon - Szepnęłam. Nie zauważył mnie. Więc tam podeszłam. Coś czuję, że zabieraczka kosmetyków nie będzie zadowolona.
----------------------------------------------------
Dodałam dzisiaj. :> Tak pod koniec dnia. No wiem xD
Papa <3
~Love †
 

 
Że napiszę rozdział w moich notatkach ...
No to zaczynam ...
~Love †
 

 
Chciałabym oznajmić iż rozdział nie pojawi się dzisiaj. Tak wiem .
Chciałabym pozwiedzać pingera. MOŻE będę coś tu pisała ale nie rozdział !. Mam wenę na te literki Może zauważyliście piękną reklamę po lewej stronie ?. Aj wiem piękna jest ! Zapomniałam..
Wiecie co ?


~Love †
 

 
Dobranoc Miśki Moje. Niech wam się Leon przyśni ♥
( A tu taka Leonettka )


~Love †
 

 
Nie, niestety nie xD
A więc kiedy moje wypociny wpadną na bloga ?
Kto wie ? Dobra ja wiem xD
(Tak wiem.. za dużo iksde)
A więc wypociny, których nikt nie czyta pojawią się ...
W piątek. :>
Wpadłam na pomysł. Hihi
Zaraz wykombinuję a wy ...
No tak.. przecież ja nie mam się do kogo zwracać.
~Love †
 

 
Polecę bloga
A więc : http://mystory21.pinger.pl/
Wbijajcie ♥
Oznajmiam wam wszystkim, że jest nowa ale pisze świetnie :3
~Love †
PS : Kto to widzi ?! 5 komków.. ♥♥
 

 
Skopiowane od Google :3
Ulubiona para ? ...


Leonetta ! <3

~Love †
 

 
Sesja naszej Franceski ! Na kilku zdjęciach widać tatuaż Lodo.C.
Wiemy, że rozpoczęły się już zdjęcia do #Violetta3 ale nasza kochana Lodo ma dla nas czas i była na sesji, która ma ok. 50 zdjęć !
Nie przedłużam tylko pokazuję !















































~Love †
 

 
Emma Watson ! xD
(gif. trzeba kliknąć)


~Love †
PS : Pozdrowienia z podłogi xD
 

 
Violetta
~.~
Gdy wypłakiwałam się w poduszkę do mojego pokoju wszedł Federico.
- Ej co jest ? - Zapytał - To ja twój kochany braci.. - przerwałam mu.
- Uważasz się za kochanego braciszka ?! - Krzyknęłam - Jeszcze nigdy nie czułam się tak okropnie ! Nie rozumiesz, że ja nie mogę być blisko Leona ?! - Wydarłam się. Nagle drzwi się uchyliły i zobaczyłam w nich wcześniej wymienioną osobę.

Leon
~.~
- To ja już pójdę - Wymigał się Fede.
- Leon ja nie jestem gotowa na rozmowę - Uprzedziła.
- Violetta. My musimy porozmawiać bez względu na to czy jesteśmy na to gotowi. - Powiedziałem. - Wiesz jak trudno było pogodzić się z faktem, że cię nie ma ? - Spytałem.
- A ty wiesz jak trudno było pogodzić się z faktem, że mogę cię już nie zobaczyć ? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- Uważasz, że nie możemy spróbować jeszcze raz ? - Ta rozmowa jest bardzo dziwna.
- Ja tak nie uważam. Po prostu myślę, że to co nas kiedyś łączyło nie jest już tym samym. Odległość, która była przez te 5 lat chyba miała zostać. - Powiedziała Violetta. Jakoś tak nie zauważyłem ale byliśmy bardzo blisko siebie. Z każdym zdaniem podchodziliśmy bliżej.
- Czyli sądzisz, że te wspólne chwile były nie ważne ? - Spytałem z bólem w sercu.
- Nie. Ja chce tylko ... - Zawahała się po czym głośno westchnęła. - O tym wszystkim zapomnieć. - Gdy to powiedziała byliśmy bardzo bardzo blisko siebie.
- Chcesz zapomnieć o mnie i o wszystkich wspólnych chwilach ? - Zapytałem aby się upewnić. Bardzo powoli przytaknęła.
Odległość, która nas dzieliła była bardzo mała.
- Ja nie potrafię żyć bez ciebie - Po tych słowach wybiegła zostawiając mnie tam samego.

Violetta
~.~
- Bo co mam ci powiedzieć. Leon nie potrafię bez ciebie żyć bo cię kocham ?! - Gadałam ze sobą. Czasem tak mam. Jak się denerwuję. Nie zauważyłam, że stoję w salonie a wzrok wszystkich ale to wszystkich włącznie z zabieraczką kosmetyków skierowany jest na mnie.
- Em .. - Jęknęłam speszona. Weszłam z powrotem na górę. Nie było już tam Leona więc spokojnie usiadłam na łóżku. Wzięłam pamiętnik i podśpiewywałam sobie jeszcze nie dokończoną "Stay".

-Well it's good to hear your voice
I hope you're doing fine
And if you ever wonder I'm lonely here tonight
I'm lost here in this moment and time keeps slipping by
And if I could have just one wish
I'd have you by my side

Oooh, oh I miss you
Oooh, oh I need you

And I love you more than I did before
And if today I don't see your face
Nothing's changed no one can take your place
It gets harder everyday

(tłum.
Cóż, przyjemnie jest usłyszeć Twój głos,
Mam nadzieję, że czujesz się dobrze
I jeżeli kiedykolwiek byłeś ciekaw, dzisiejszej nocy jestem samotna
Zagubiłam się w tym momencie, a czas płynie dalej
I gdybym mogła mieć tylko jedno życzenie,
Chciałabym Cię mieć przy moim boku

Oooh oh, tęsknię za Tobą
Oooh oh, potrzebuję Cię

I kocham Cię bardziej niż przedtem,
A nawet jeśli dziś nie zobaczę Twojej twarzy,
Nic się nie zmieni, nikt nie może zająć Twojego miejsca,
To staje się trudniejsze z każdym dniem)

Jest po angielsku. Kiedyś w Madrycie ojciec wysłał mnie na lekcję tego języka. Było mega łatwo ale nauczycielka była dosyć sroga.
- Bardzo cię kocham - Powiedziałam sama do siebie i utonęłam w śnie.

Następny dzień - Sobota
~Dzisiaj sobie poleniuchuję~ Pomyślałam lecz moje wspaniałe myśli przerwało pukanie do mojego pokoju.
- Proszę ! - Zawołałam
- Hejcia - Weszła Franceska
- Om. Hej. - Odpowiedziałam.
- Poczekaj chwilkę. - Powiedziała przyjaciółka po czym odebrała telefon.
- Jastrząb do Grzywki odbiór - Powiedziała a mnie olśniło
- ...
- Nie wiem.
- ...
- Aż tak ?
- ...
- Wiem.
- ...
- To pa. - Rozłączyła się.
- Jastrząb to ty ? - Zapytałam.
- Nom. - Odpowiedziała jakby to było oczywiste.
- A Grzywka to Fede ! - Uśmiechnęłam się.
- Skąd wiesz ? - Spytała zdezorientowana Fran.
- Wiesz to długa historia. - Oznajmiłam.
- Ja się zbieram. - Powiedziałam - Chciałam zobaczyć jak się masz.
Papaśki ! - Pożegnała się.
- Ciao ! - Odpowiedziałam.
Ubrałam się na luzie. Dzisiaj sobota.

Po co mi słuchawki ? Jak mi się nudziło, to włączałam je i słuchałam. Byłam na dole i szukałam czegoś do jedzenia. Przypomniały mi się wczorajsze naleśniki Olgi. Tam gdzie miały być moje przysmaki z serem i bitą śmietaną leżała kartka. Zdziwiona otworzyłam ją.

Naleśniki były pyszne. Mam nadzieję, że się nie obrazisz. Chcę ci coś powiedzieć. Może pokazać.. Nie wiem. Żeby dowiedzieć się co dalej zabawimy się w kalambury. W jakim pokoju piszczałem jak dziewczynka ?
Przystojny L.

- Verdas ! - Krzyknęłam po czym udałam się do mojego pokoju. Przeszukałam łózko i znalazłam.

Brawo. Teraz w jakim miejscu byłaś na mnie tak zła, że dałaś mi z liścia
PS : Bolało !

Było to na basenie. Tylko, że to było poza BA. Może mu chodzi o łazienkę ! Poszłam się upewnić. Znalazłam !

Tak. Raczej do Karoliny Północnej bym cię nie wysłał XD. Teraz najgorsze wspomnienie. Coś związane z naszą kłótnią.
PS : To będzie ostatnie.

Kłóciliśmy się o to, że Leon bardziej lubi Larę ode mnie. Więc.. Kuchnia. Robiliśmy pizzę. Leon dostał SMS a ja go przeczytałam. Potem wyszłam i z nim nie gadałam.

Wracamy do punktu wyjścia. Odwróć się.

Wykonałam prośbę kartki i zobaczyłam Leona.
- Viola. Chciałem ci powiedzieć, że źle mi bez ciebie i chciałbym to wszystko odbudować. Możesz się nie zgodzić. Wczoraj mówiłaś, że chcesz zapomnieć. Brakuje mi naszej przyjaźni. - Gdy skończył swoją wypowiedź ja podeszłam do niego i przytuliłam.
- Czyli jestem twoim Leosiem ? - Zapytał a ja się zaśmiałam.
- Tak i zawsze nim będziesz.


- Bardzo cię kocham - Powiedziałam. Po chwili zorientowałam się co.
- Jak przyjaciela.
- Ja ciebie też - Powiedział. - Jak przyjaciółkę.
Przytulaliśmy się tak chwilkę a potem poszliśmy do mojego pokoju.
- Słyszałem, że piszesz piosenkę.- Powiedział
- Tak. A co ? - Spytałam.
- Just. - Odpowiedział.
- Funny. - Zaśmiałam się. - Chcesz posłuchać ?
- Jasne. - Powiedział.
- Jeszcze nie skończona - Uprzedziłam
- Śpiewaj.- Nakazał
Podeszłam do pianina i zaczęłam grać melodię.
-Well it's good to hear your voice
I hope you're doing fine
And if you ever wonder I'm lonely here tonight
I'm lost here in this moment and time keeps slipping by
And if I could have just one wish
I'd have you by my side

Oooh, oh I miss you
Oooh, oh I need you

And I love you more than I did before
And if today I don't see your face
Nothing's changed no one can take your place
It gets harder everyday


- Ładna - Skomplementował
-Dziękuję. -Odpowiedziałam.
- Idziemy się przejść ? - Spytał
- Pewnie. Tylko się przebiorę.- Powiedziałam

Spacer.
- A pamiętasz jak tata kazał nam iść spać a my jedliśmy cukierki w szafie ? - Przypominaliśmy sobie chwile z dzieciństwa.
- Ale najlepsze było jak pojechaliśmy do Paryża. - Co ? Kiedy ?
- Leon. Dobrze się czujesz ? - Zapytałam.
- Oj przecież to żarty. - Zaśmiał się. Ja zrobiłam to samo.
Nagle się zatrzymał.
- To tu - powiedział.
- Ale co ? - Nie wiedziałam o co chodzi.
- Pamiętasz ? - Pokazał palcem miejsce.
- Jak mogłabym zapomnieć. To tutaj wyszłam za ciebie. - Zaśmiałam się.
- Chodź. - Podbiegliśmy.
- Nic się nie zmieniło - Powiedziałam. Stanęłam pod drzewem a Verdas na przeciwko mnie. Zbliżaliśmy się do siebie. Wystarczył tylko jeden milimetr do złączenia ust.


- Leon. My nie możemy. Masz dziewczynę. Ona cię kocha. - Oznajmiłam i jak to ja uciekłam.
--------------------------------------
Trochę krótki
Podoba się ?
~Love †
 

 
Violetta
~.~
Siedziałam z Fran w pokoju i próbowałam nie płakać. Sądziłam, że mogę zaufać tacie. Ale nie. Nienawidzę go.
- Violu musisz się ogarnąć i nie zamartwiać się Leonem. - Poradziła.
- Ale jak ?! Franceska ja nigdy go już nie odzyskam. - Z powrotem zaniosłam się płaczem.
- Ej. Nie wolno płakać. Już o tym mówiłyśmy - Poleciła.
- Hmm.. - Zatwierdziłam.
- Pomogę ci. - Zaproponowała.
- Ale w czym ? - Spytałam.
- Na początku. Idź się ogarnąć do łazienki. - Nakazała.
- Już idę - Wypełniłam jej rozkaz.

Franceska
~.~
To jest Vilu. Jej zawsze schodzi się najdłużej z
*Umalowaniem*,
*Uczesaniem*,
*Ubraniem*.
Co ja chcę zrobić ? To jest już tajemnica.
Schodziłam po schodach aż tu nagle wpadła na mnie dorosła kobieta.
- Um. Przepraszam - Powiedziała mijając mnie.
- Angie ?! - Rozpoznałam ją.
- Oh. Franceska. Co ty tu robisz ? - Spytała.
- Ja też mogłabym się o to zapytać. - Powiedziałam.
- Ja tu mieszkam. - Odpowiedziała i uśmiechnęła się.
- Ja przyszłam do Violetty. - Wykonałam tą samą czynność.
- To pa ! - Powiedziała i weszła na górę.
- Pa ! - Odpowiedziałam
Gdy już nikt nie przeszkadzał mi na drodze zeszłam spokojnie i wyszłam z domu Castillo. Od wejścia do łazienki Violi minęło 5 min. Więc jeszcze jakieś 45 min. mi zostało.

Jakieś 45 min. później
Violetta
~.~
Myślę, że efekt jest zadowalający.


Zrobiłam sobie zdjęcie. Co tam. To tylko zdjęcie. Po przebraniu się itd. Zeszłam na dół. Tam czekała już Olga, Tata, Angie, Federico i Jade.
- Jemy Obiad ! - Zawołała Olga. - Po czym przybiegł Ramallo.
Usiedliśmy i jedliśmy w ciszy. Nagle tata spojrzał się na mnie. Wiem. To nic takiego ale sposób w jaki się na mnie spojrzał był straszny.
Dreszcze mi przeszły po plecach. Nie to, że się go boję. Tylko trochę mnie przeraża. Kiedyś w nocy gdy Leon u mnie nocował wszedł do nas do pokoju. Obudził mnie a ja przestraszona spadłam na Leona. Ten wrzasnął jak dziewczynka a ja zaczęłam się śmiać. Nadal nie znam powodu dlaczego tata mnie obudził. Od godz. 12 : 30 dzisiejszego dnia mam zasadę nie rozmawiania z tatą.
Spojrzałam się na obraz za nim. Zawsze na niego patrzę jak chce uniknąć czyjegoś wzroku.
- Violu - Powiedział tata i .. chyba wymusił uśmiech.


- Proszę czy możemy porozmawiać ? - Spytał. Nie odpowiedziałam - Violcia ? - Nie dawał za wygraną. - Violuś ..
- Oj German uspokój się ! Przecież ta smarkula nie jest warta takiego wysiłku ! - Wrzasnęła Jade. - Wszyscy włącznie ze mną spojrzeli na nią wzrokiem "Że co ?!". Ta tylko speszona uciekła do pokoju.

Franceska
~.~
Chyba się wyrobiłam. Wróciłam do domu i położyłam się na łóżko. ~Chyba o czymś zapomniałam~ pomyślałam. ~Violka nie wie gdzie jestem !~ Szybko podbiegłam do telefonu. Jeden sygnał, drugi..
- Halo ? - Powiedziała zaspanym głosem
- Halo. Violetta. Jak dobrze, że odebrałaś ! - Powiedziałam
- Weź mów ciszej. Tak raczej to cud żebym odebrała o godzinie 23 : 00. - Poinformowała mnie.
- Co ?! 23 : 00 ?! - Krzyknęłam
- Fran. Ciszej ! - Odpowiedziała
- Dobra, przepraszam. Nie wiedziałam, że tak długo mi się zejdzie. - Przeprosiłam
- A co robiłaś ? - Zapytała. No to źle..
- Em.. No... Byłam... - Myślałam co jej powiedzieć. - W kinie ! - Palnęłam
- W kinie ? - Spytała podejrzliwie.
- T.T.Tak. - Odpowiedziałam nie pewnie.
- A na czym ? - Ciekawa.
- Na... - No na czym mogłaś być ?! - Zmierzch przed świtem część 2 ! - Znowu gafa.
- Ale oglądałyśmy to ostatnio. - Wpadłam
- T.Tak ale chciałam zobaczyć to jeszcze raz ! - Wymyśliłam
- Dobra wierzę ci. Dobranoc ! - Pożegnała się
- Dobranoc. - Odetchnęłam.
- I tak wiem, że nie byłaś w kinie. - Zaśmiała się i rozłączyła.
~Ale z niej ziółko~ Pomyślałam i poszłam ubrać się w piżamę. Gdy już byłam gotowa położyłam się z powrotem wzięłam moje słuchawki i słuchałam Miley Cyrus - Liberty Walk.

Leon
~.~
Cały czas siedzę w pokoju. Tak. I już. Nie jestem gotowy się z nią spotkać. To za trudne. Czasami myślę, że tak miało być. Jak to mówi Fede "To wola nieba". Zaśmiałem się. Violetta bardzo dużo dla mnie znaczyła i znaczy. Głodny jestem. Zszedłem na dół. Po drodze przewróciłem się kilka razy ale nie wnikajmy w to.
- Cześć synku - Przywitała się mama.
Pomachałem jej. Chwila, chwila co ?! Mama ?
- Mamo ? Co ty robisz w moim domu ? - Spytałem.
- Siedzę. Nie widać ? - Wyczuwam sarkazm.
- A ty przypadkiem nie powinnaś być w Holandii ? - Zapytałem
- Tak, ale mi się tam znudziło - Bosz. Czasem zachowuje się jak nastolatka. Podszedłem do expresu z kawą i zrobiłem sobie Latte.
- Co ty na to aby pójść do Germana ? - Ja wyplułem napój. - Aż tak się cieszysz na spotkanie z Violettą ? - Zaśmiała się.
- Nie mamo ! Nie chce jej widzieć ! - Uniosłem się
- Ale synu. - Powiedziała bardziej poważniej. - Możesz wziąć Larę. - Zaproponowała.
- Dobra - Zgodziłem się. - Ale nie myśl, że idę tam do Violetty. - Wszedłem na górę i zacząłem się szykować. Będzie ciężko.

Violetta
~.~
Wszyscy nie odzywają się do Jade. Największego focha ma tata. Po pierwsze nie rozmawiam z nim. Po drugie Jade pokazała swoją drugą twarz. Z drugiego powodu ja jestem szczęśliwa. Wreszcie się opamięta. Jedno pytanie ciągle mnie męczy. "Gdzie była wczoraj Franceska ?". Wiem, że nie była w kinie. Nie oszukujmy się kłamać nie umie. Jak na razie nie widziałam się z Leonem. Nie wiem gdzie jest. Chyba to dla mnie lepiej. Gdybym go teraz zobaczyła. Emocje wzięłyby górą. Ktoś zapukał.
- Kto tam ? - Spytałam. Mam nadzieję, że nie tata.
- Federico ! - Odpowiedział.
- Właź ! - Krzyknęłam.
- Cooo tam stara ? - Zapytał
- Sama nie wiem. Jakoś tak mi dziwnie. Tak pusto. Tutaj - Wskazałam na moje serce. - W prawdzie mam ciebie,Franceskę,Olgę i Ramallo. Ale i tak mi czegoś brakuje. - Opowiedziałam.
- A ojciec ? - Zaproponował
- On nigdy nie mówił mi prawdy. Zrozum Fede. Ja nie potrafię kochać kogoś kto przez całe życie okłamuje mnie i mówi, że najważniejsza w życiu dla mnie osoba o mnie zapomniała. - Chciałam już płakać.
- Violu nie płacz. Ubierzesz się ładnie ? - Spytał.
- A nie jestem ładna ? - Pytanie.
- Jesteś ale ubierz się tak. Ładnie - Powtórzył.
- A po cooo ?
- Jezu. Violka. Proszę :3 - Zrobił taką minkę.Sweet.
- Dobrze ale musisz wyjść. - Zaśmiał się.
- Już wychodzę. Pa - Pocałował mnie w czoło i wyszedł a ja podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać. Zejdzie się. O zejdzie.

1 godz. później
Podobam się sobie. Aj wiem. Dziwnie to zabrzmiało ale tak jest.


Ten naszyjnik dostałam od Leona na 12 urodziny. Zawsze go zakładam na specjalne okazję. Założyłam go bo dla mnie jest piękny. Przy tym naszyjniku ja jestem piękna. A Fede mnie o to prosił.
- Federico ! - Zawołałam
- Tak ? - Odpowiedział po czym otworzył buzię. - Wyglądasz.. wspaniale.
- Dziękuję - Powiedziałam i przytuliłam się do niego. - Bardzo cię kocham.
- Ja ciebie też. - Powiedział.
- A teraz gadaj. - Nakazałam po oderwaniu.
- Ale cooo ? - Szukał czegoś na suficie.
- Komu się przyglądasz w parku za drzewem ? - Spytałam.
- Skąd ty ? - Był rozkojarzony.
- Kiedy miałeś mi pomóc się rozpakować poleciałam cię szukać. Podczas moich poszukiwań natrafiłam na Franceskę. To ona mi pomogła jak widzisz. - Pokazałam ręką cały pokój. - Gdy tak sobie wracałyśmy mówiłam jej o tym, że cię szukałam a ona powiedziała, że pewnie podglądasz dziewczynę w parku więęęc. Kim ona jest ? - Opowiedziałam mu historię.
Westchnął głośno.
- Ma na imię Ludmiła. Chodzi do Studia. Jest piękną blondynką o niebieskich oczach. - Rozmarzył się mój braciszek.
- Halo ! Ziemia do Federico ! Wracamy z Planety "Ludmiła". - Nawoływałam
- Co ?! Gdzie Ludmiła - Zaczął obracać się w poszukiwaniu blondynki. Ja się tylko śmiałam. - Wredna ty ! - Podskoczył i przewrócił mnie na łóżko, zaczął mnie gilgotać.
- Przepraszam ale muszę zadzwonić. - Przerwał czynność a ja odetchnęłam. - Grzywka do Jastrzębia. Odbiór. - Miałam minę jak dziecko, które ogląda film dla dorosłych "O co tu chodzi ?".
- Wykonałem swoją cześć. A ty ? - Dalej rozmawiał.
- ...
- To dobrze.
- ...
- Szczęśliwa Grzywka do Jastrzębia. Bez odbioru. - Skończył a ja z tą samą miną trwałam. - Sorki. Musiałem oznajmić coś szefowej.
- Twoja szefowa ma pseudonim "Jastrząb" ? - Zaśmiałam się
- No co. Każdy ma coś co odwzorowuje jego osobowość.
- Szczęśliwa Grzywka ? - Wybuchłam śmiechem.
- A odczep się. - Rzucił we mnie poduszką.
- Ej Grzywęcjo moja bo mi fryz zepsujesz. - Oznajmiłam

18 : 00
Siedziałam w pokoju i pisałam nową piosenkę. Nie wiem dlaczego. Tak mnie natchnęło. Jej tytuł to "Stay". Po chwili usłyszałam zamykane drzwi do domu. Spojrzałam na mój ubiór. ~Fede...~ Pomyślałam i już planowałam zemstę.Potem słyszałam dźwięk szpilek i śmiechy na dole. Wstałam i poszłam do łazienki. Nie muszę się tłumaczyć dlaczego. Weszłam i zobaczyłam jakąś dziewczynę przed moim lustrem. Tak moim !. Moje lusterko jest dla mnie jak zwierzątko.


- Przepraszam. Zgubiłaś się ? - Spytałam nie znajomą.
- Tak. Wiesz może gdzie trzymają tu obcinaczki do paznokci ? - Myślałam, że zwymiotuję. Sorki ale to są moje obcinaczki i z natury nie daje się komuś rzeczy osobistej. To jest trochę jak dać komuś majtki. Ble.
- Przepraszam cię. Ale to moja łazienka i moje rzeczy więc proszę abyś z tond wyszła - Rozkazałam.
- Nie wiedziałam, że sprzątaczki też mają swoje łazienki. Ciao ! - Oznajmiła mi brunetka.
Szybko wyrzuciłam moje zużyte kosmetyki. Takie jak
*Puder*
*Maskara*
*E-Liner*
Ja wiem, że czasem nie ma się swoich kosmetyków ale ja nie pozwolę żeby ktoś moje zużywał. poddenerwowana zeszłam na dół a tam co widzę ? Moja kochana rodzinka siedzi z Verdasami i tą dziewczyną co wkradła mi się do łazienki przy stole.
~Federico !~ Cała w środku kipiałam ze złości. Bez żadnej reakcji z mojej strony przeszłam obok stołu a nagle wszyscy ucichli i spojrzeli się na mnie. Ja obojętnie przeszłam obok nich chociaż trudno mi było przejść obok Leona tak po prostu. Po kilku bardzo trudnych zmaganiach z moimi wspomnieniami weszłam do kuchni się czegoś napić. Gdy piłam sok pomarańczowy. Do kuchni wszedł mój stary najlepszy przyjaciel. Nagle podłoga stała się tak bardzo interesująca.


- Cześć. - Przywitał się dosyć cicho. Nie wiem dlaczego nie potrafię spojrzeć mu w oczy. Może dlatego, że boję się go znowu poznać ?
- Hej. - Łzy leciały więc próbowałam nie podnosić głowy zbyt wysoko.
- Co tam ? - Spytał równie cicho.
- Spoko - Odpowiedziałam. - Chcesz pić ? - Zapytałam
- Nie dzięki przed chwilą piłem. Angie powiedziała, że mam sobie zrobić kanapkę. Gdzie masz bułki ? - Spytał już trochę głośniej.
- Już ci daję. - Wspięłam się na blat aby dosięgnąć najwyższej pułki lecz moje nie najzgrabniejsze nogi musiały się splątać. Wpadłam w prost na Verdasa. Patrzyliśmy sobie w oczy ale dla mnie to było za trudne. Więc szybko się z niego zebrałam.
- Przepraszam. Mozę ty dosięgniesz ? - Zaproponowałam.
- Spróbuję. Ale dziękuję, że chciałaś pomóc. - Uśmiechnął się lekko a ja zrobiłam to samo.


Nagle do kuchni wparowała zabieraczka kosmetyków.
- Kochanie o czym rozmawiasz z tą sprzątaczką ? - Spytała. Kochanie. Powiedziała kochanie. Wiedziałam, że ma dziewczynę.
- To ja już lepiej pójdę do swojego pokoju. - Oznajmiłam parze i uciekłam a moje szpilki jak to szpilki narobiły bardzo dużego hałasu.
Wpadłam do pokoju i płakałam. Tym razem rady Fran aby nie płakać byłyby zbędne.
---------------------------------------
Palce bolą ale jest. jestem z siebie dumna i z dwóch komków. Jeeej ! Co prawda jeden jest z mojego drugiego bloga ale dodała go moja przyjaciółka. Do następnego !
~Love †
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak na rozluźnienie atmosfery


~Love †
 

 
To jest blog mojego kolegi : http://e.r.y.k.pinger.pl/
Ostrzeżenie !
Eryk nic tam nie pisze ! No może.. Trochę info ...
Tylko proszę o wsparcie dla niego. Wiecie jeden komek nie zaszkodzi :3
~Love †
 

 
Takie było przywitanie Olgi z kanału na youtube'ie

http://www.youtube.com/user/wobecobiektywu

A więc mam jeden komek. Jeej ?
Ki.. XD Cieszę się, że komuś podoba się to co piszę. Next jutro !
~Love †
 

 
Violetta
~.~
Wiecie jak to jest być przerzucanym z miejsca na miejsce ? Jeżeli tak to chyba wiecie jak się czuję. Mój brat Federico ma straszne szczęście. Nie wiem dlaczego ojciec traktuje mnie inaczej. Przecież oboje jesteśmy jego dziećmi. Czy wszystko co robię ja jest gorsze od Federica ? A no i jeszcze Jade. Zapomniałam o niej. Jest okropna ! Tata ciągle mówi, że to, że Jade jest z nami nie wpływa na miejsca do których jedziemy. Ale ja i tak wiem, że to nie prawda ! Ona strasznie się rządzi. Każe mi robić jej paznokcie i umawiać ją do fryzj..
- Violu. Kończ już pisać w pamiętniku zaraz lądujemy. - Oznajmił mi tata.
- Tak. Już.
Kontynuując. Każe mi umawiać ją do fryzjera ! Jakby nie mogła sama ! Zaraz lądujemy.
Zamknęłam pamiętnik i spojrzałam za okno. ~Pamiętają mnie
jeszcze ?~ Chodzi o moich starych przyjaciół. Najbardziej Leona. Pewnie ma już dziewczynę. Co ja gadam na pewno ma dziewczynę ! Leon jest bardzo przystojny.. Rozmarzyłam się.
- Violka ! - Usłyszałam krzyk po czym zauważyłam, że obok mnie nie siedzi tata tylko Jade.
- Co ? - Spytałam
- Jak to co ?! - Nadal nie wiedziałam o co chodzi.- Na którą miałam iść z Mati'm do restauracji ?! - Ok. To o to biega.
- Emm.. O 16 : 00 ? - Strzeliłam a ona popatrzyła na mnie wzrokiem mordercy.
- Taaak. A jest godzina ? - spytała. Wyczuwam sarkazm.
- 16 : 30 ? - Znowu strzeliłam.
- Dokładniej 16 .. - Urwała - Misiu ! - Zawołała - German, rozmawiałam z Violcią na temat jej ... - Chyba Jade myślała nad wymówką.
- Na temat tych nowych podwyższanych butów od Marie ! - Odpowiedziałam tacie.
Muszę kryć Jade. Tak muszę ! Inaczej powie tacie o tym ,że całowałam się z Leonem. To było dosyć dawno. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w BA. Na samo wspomnienie poleciała mi łza. Byliśmy wtedy w moim pokoju. Mieliśmy po 6 lat.

- Leoś ? - spytała jeszcze nie całkiem wymawiając "ś"
- Hmm ? - Odpowiedział
- A ty wiesz co ?
- Co ? - Był ciekawy
- Widziałam jak mama i tata dotykają swoich ust drugimi ustami. - opowiedziała, przynajmniej starała się mądrze.
- Ajj. Chodzi ci o pocałunek ! - Rozgryzł jej pojęcie.
- Tak ! Chyba - Nie miała pewności.
- Chodzi ci o to ? - Powoli 6 latek zbliżał się do niej a ona nie wiedziała co ma robić więc zrobiła to samo. Po chwili ich jakże małe twarzyczki były bardzo blisko siebie. Chłopczyk pocałował dziewczynkę a ta poczuła dziwne uczucie w brzuchu. Podczas miłego spędzania czasu do pokoju wparowała przyszła narzeczona taty.
- CO tu się dzieje ! - krzyknęła
Przyjaciele odskoczyli od siebie jak poparzeni.
- Jade, proszę nie mów panu Germanowi, że tu byłem. - poprosił ją Leon
- Lepiej już idź - Warknęła na przyjaciela dziewczynki.
- Jade ale przecież nic się nie stało ! - Broniła się Violetta
- NIC ! - Wrzasnęła.
- O co ci chodzi ? - Jak na swój wiek była bardzo wygadana. - Widziałam jak ty i tata.. no wiesz .. no .. Jak to się nazywa. - Szukała pojęcia ,które powiedział jej przyjaciel.- Całowaliście się !
- Ale ty nie możesz ! Jak powiem twojemu ojcu to będziesz chodziła pod mostem szukać jedzenia ! - Zagroziła.
- Nie proszę - Błagała
- Dobra. Ale pamiętaj. Ja nie powiem nic o tobie a ty nic o mnie.
Oki?. - Spytała.
Przełknęła głośno ślinę i przytaknęła.

Teraz to łzy leciały jak potok.
- Dlaczego płaczesz ? - Zapytał mnie tata.
- Bo tęsknie za Leonem. - Powiedziałam tacie prawdę.
- Nie płacz pewnie już o tobie zapomniał - Po tych jakże ciepłych słowach taty. To była ironia. Udałam się do łazienki. Tam płakałam. Do lądowania została mi jeszcze tylko godzina.

Leon
~.~
Codziennie jest tak samo. Tak jakoś pusto. Nie wiem dlaczego. Wydaje mi się, że zaraz coś się stanie. Coś co diametralnie zmieni moje życie. Nagle do mojego domu weszła Lara.
- Musimy pogadać - Oznajmiła
- Słucham. Siadaj. - Wskazałem miejsce obok siebie.
- Nie jesteś już tym Leonem. - powiedziała
- Nie rozumiem.
- Od już dłuższego czasu nie śmiejesz się, nie uśmiechasz, nie śpiewasz już nie wspomnę o zainteresowaniu mną i naszym związkiem - Skończyła swój monolog.
Myślałem nad jej słowami.
- A no i jeszcze nie wychodzisz za często z domu i nie chodzisz do Studia. - Dodała

Przypomniały mi się chwile z moją najlepszą przyjaciółką. Najbardziej ją lubiłem. Nie chciałem się bawić z chłopcami samochodami itp. Ja spędzałem czas z Violą i jej zabawkami. Pamiętam jak pozwalała mi czesać jej włosy. Zrobiłem jej.. pięknego... w sumie nie wiem co to było. Wściekła się. Nakrzyczała. A potem przytuliła i powiedziała
- Nawet jeżeli nie jest to najpiękniejsza fryzura na świecie i tak mi się podoba bo zrobiłeś ją ty. - pocałowała mnie w policzek i szepnęła
- Złap mnie. - Tak rozpoczynały się nasze zabawy. Od gry w berka.

Zaśmiałem się.
- O czym myślisz ? - Spytała Lara
- O tym jaki błąd popełniłem. - Odpowiedziałem.
- Nic przecież nie zrobiłeś... Prawda ? - Pytała Lara
- Sam nie wiem. - Podczas mojej wypowiedzi do domu wparował Federico
- Violetta wróciła - Szepnął ale ja i tak go usłyszałem.
- V.V.Viola ? - Nie dowierzałem.
Przytaknął a ja poszedłem i zamknąłem się w pokoju. Sam nie wiem dlaczego.

Federico
~.~
- Wyjdzie z tam tond ? - Spytałem się dziewczyny przyjaciela.
- Ja mam wiedzieć ?. Wychodzę - odpowiedziała.
- Pa ! - pożegnałem się
- Pa ... -odpowiedziała.
- Leon ! - krzyknąłem - Chcesz się spotkać z moją siostrą ?! - Wiedziałem jaka jest odpowiedź ale chciałem się upewnić.
- Nie jestem jeszcze gotowy .. psychicznie ! - odpowiedział.
- Jasne. To ja idę jej pomóc. - Wyszedłem z domu przyjaciela. Ale nie poszedłem do Vilu. Tylko w miejsce gdzie zawsze mogę przyjrzeć się JEJ. Pięknej blondynce. Zawsze spaceruje po parku i śpiewa piosenki. Na prawdę pięknie. Chciałbym jej to powiedzieć ale nie mogę. Jak każdego chłopaka wyśmieje mnie. Taka już wola nieba.
Usłyszałem pierwsze słowa piosenki "Ven y canta" ~To na pewno ona~ pomyślałem. Nie myliłem się. Szła jak zawsze pięknie ubrana. Jej blond włosy rozwiewał wiatr. Czerwona szminka. Lekki makijaż na oczach. Cud malina. Gdy tak marzyłem o dziewczynie. Usłyszałem ciche
- Hej - Odskoczyłem od drzewa za, którym się chowałem - Nie chciałam cię przestraszyć.
- Nic się nie stało Naty. - powiedziałem
- Przepraszam jeszcze raz.
- Ale za co ? - Nie rozumiałem brunetki.
- Nie wiem.. - Rzuciła
- Ale Naty .. - Odeszła. O co jej do kurczaka chodziło ?
Zapomniałem już o Natalii i wsłuchiwałem się dalej w śpiew blondynki.

Franceska
~.~
Poszłam do parku zaczerpnąć powietrza. Znudziło mi się patrzenie w sufit. Tak nudno jest w domu a tu tyle przyrody. Siedziałam na ławce. Nagle podbiegł do mnie. Jak mu tam.. Marco ! Nakrzyczałam na niego.
- Myślisz ,że po krótkiej rozmowie zmienię do ciebie nastawienie to się grubo mylisz ! - Krzyknęłam i odeszłam.


Co on sobie myśli ?! Za sobą usłyszałam krzyk
- Fran ! - To nie był głos Marco.
Obróciłam się
- Viola ! - Zobaczyłam moją przyjaciółkę. Tak mi jej brakowało. Przez te 5 lat tyle ludzi odeszło ode mnie. Poleciała mi łza na myśl o Max'ie.


- Franuś. Bosz jak ja a tobą tęskniłam - przytuliłyśmy się.
- Violuś. Ty tu jesteś prawda ? - Zapytałam
- Nie raczej nie masz zwidów. - Oznajmiła
- Ajj. Kocham cię. Kocham ! - Znowu się przytuliłyśmy.
- Opowiadaj. - Powiedziała
- Ale co ? - Spytałam
- Jak tam z tobą ? No wiesz ?
- Jakoś się trzymam. Trudno jest ale żyję. - Powiedziałam
- Tak mi przykro.
- Ale teraz jest lepiej bo jesteś ty !
- Fran pomożesz mi ?
- Z czym ?
- Muszę się chyba rozpakować.
- A no oczywiście !
- Ciesze się. Chodźmy.
Weszłyśmy do domu Violi. Nic się nie zmieniło. Współczuję jej. Nie chciałabym być na jej miejscu.
- Tato ! Wróciłam z Franceską ! Idziemy mnie rozpakować ! - Krzyknęła Viola.
- Dobrze - Usłyszałam głęboki , męski głos. Dreszcze mi przeszły po plecach.
Weszłyśmy do pokoju. Było tam pełno kartonów ale tylko jeden przykuł moją uwagę. Postawiony najwyżej, zakurzony. Chyba ktoś chciał go ukryć. Było to pismo dziecka. Na innych kartonach było na przykład napisane. "Skarpetki" albo "Spodnie" ale na tamtym było napisane.. przepraszam nabazgrolone "Leonetta".
- Violuś ?
- Hmm ?
- Co to za karton ?- Wskazałam na "Leonettę"
- O mój boże. - szepnęła. Po kilku sekundach stania w bez ruchu zaczęłam się martwić.
- Vilu ? Czy wszystko dobr.... - Gdy miałam już się zapytać Violetta podbiegła do szafy. Zdjęła karton i go otworzyła. Wyjęła z niego zdjęcia, książkę, kartki i bardzo dużo innych rzeczy. Gdy przeglądała je po kolei rozpłakała się.
- Violetta kto to jest ? - Spytałam. Wyglądał znajomo
- To jest L.Leon. - Szlochała - V.V.Verdas.
- A Leon Verdas. Skąd go znasz ?
- Mój stary przyjaciel.. Przepraszam ale to dla mnie trudne. Muszę iść coś załatwić z tatą. - Przestraszyłam się gdy to powiedziała. Szczerze ? Po tym bardzo ciepłym przywitaniu ojca Violetty. Ironia. Panicznie boję się o nią. Wróci cała ? Moje przemyślenia przerwał krzyk Violi.
- Długo chciałeś ukrywać przede mną fakt, że mój kochany przyjaciel żyje w Buenos Aires ! Twoje opowieści o tym, że nic dla niego nie znaczę, że Leon się przeprowadził i o mnie zapomniał były kłamstwem ! - Była na skraju załamania.
Jej ojciec milczał.
- Nienawidzę cię - Oznajmiła
Od razu podbiegła do mnie i się przytuliła.
- Chodźmy do pokoju. Musisz się uspokoić - powiedziałam.
Ona tylko pokiwała głową.
Wróciłyśmy do pokoju.
- Ja go kocham Fran. Bardzo kocham - Powiedziała mi przyjaciółka.
------------------------------------------------------------
Jak na razie najważniejsi są Fran,Vilu,Leon,Fede i Ludmi. Więc cicho siedzieć i nie gadać, że nie ma innych. Troszkę krótki mi wyszedł. Chociaż sama nie wiem. A wy co sądzicie ? 13/wczoraj całkiem,całkiem.
~Love †
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Violetta Castillo

17 latka. Jej pasją jest muzyka. Odziedziczyła ten talent po swojej zmarłej mamie - Marii. Dziewczyna po przejściach. Przeprowadzała się z kraju do kraju. Dzisiaj wraca do swojego miasta - Buenos Aires. Tam ma dużo przyjaciół. Najbardziej bliski jest jej pewny Leon Verdas. Szatynka od dziecka jest z nim zżyta. Jednak nikt jednego nie wie. Panna Viola nie czuje tylko przyjaźni. Czy szatyn to zauważy ?


Leon Verdas

18 latek. Jego stałe osiedlenie do BA (od aut. Buenos Aires). Ma dziewczynę - Larę. Kiedyś miał swoją ulubioną przyjaciółkę. Była dla niego wszystkim.Zakochał się.Lecz pewnego dnia gdy szatyn chciał wyznać dziewczynie co czuje jej nie było. To było wiadome. Wyjechała bez pożegnania. Dla chłopaka był to cios prosto w serce. Czuł się odrzucony. Dzisiaj ma przyjaciół. Chodzi do Studia On Beat oraz jeździ zawodowo na motorze. Czy szatynka znowu będzie w jego sercu ? Czy może jej miejsce zajęła już Lara ?


Ludmiła Ferro

18 latka. Czuje się najważniejsza w szkole. Nie ma przyjaciół. Jej "Służącą" jest Natalia Roma. Czy serce Ludmiły poczuje coś i się zmieni ? Czy zostanie ona taka jaka jest i nic jej nie pomoże ?


Natalia Roma

16 latka. Najmłodsza dziewczyna w grupie. Więc ? Wykorzystywana przez najstarszą. Nata bo tak brzmi jej przezwisko,nie ma przyjaciół. Wszyscy uważają ją za cień Ludmiły ,że jest taka sama. Ale to nie prawda. Natalia jest bardzo miłą,koleżeńską i piękną dziewczyną. Jest tylko trochę nie śmiała. Dziewczyna już od bardzo dawna próbuje pokazać swojej szefowej co to przyjaźń i miłość. Czy jej się to uda ? Czy może zrobi to ktoś inny ?


Federico Castillo

Jedno z rodzeństwa. 18 latek. To on miał to szczęście ,że mógł zostać w domu przez te 5 lat. Nie to co jego siostra - Violetta. Chodzi do Studia On Beat. Codziennie jego uwaga skupia się na pewnej pięknej blondynce. Czy Federico wyzna miłość koleżance ? Czy pomoże siostrze w jej problemach ?


Franceska Resto

17 latka. Nieszczęśliwie zakochana. Jej chłopak dawno temu został śmiertelnie potrącony przez samochód. Od tego momentu czarno włosa jest zamknięta na chłopców. Ma swoją najlepszą przyjaciółkę Camilę. Czy Franceska odnajdzie swoją miłość ? Czy może wszystko będzie tak jak dawniej ?


Marco Bentinez

Chłopak ,który żyje w cieniu. 18 latek. Od bardzo dawna próbował poderwać Franceskę ale ona go odpychała. Chciał aby wszystko było dobrze. Nie znał przeszłości Fran. Każdy dzień to dla niego męka musi znosić obrażoną brunetkę.


Lara Maslow

18 latka. Kocha motory i Leona. Nie widzi świata poza nimi. Lecz ? Czy to prawdziwe uczucie ? Czy szatynka kocha Leona ? Czy może robi to tylko dla jego kasy ?


Camila Torres

Ah.. Camila. To dziewczyna - zagadka. Nie wiadomo o co jej chodzi. Raz mówi ,że kocha. Raz ,że lubi. Raz ,że nienawidzi. Była z Brouway'em. Ale uznała ,że chłopak kiedy nie rozwiązał danych od niej zadań jest kompletnym durniem. Więc zerwała. Czy Camila otrząśnie się w porę ? Czy dalej kocha chłopaka ,którego rzekomo "nienawidzi" ?


Diego Carrera

Osamotniony 19 latek. Nie ma przyjaciół,rodziny,powiedzielibyśmy,że nie ma nic. Lecz chłopak ma ambicje,talent oraz pasję ,którą chce rozwijać. Czy dane jest mu kochać i być kochanym ? Czy Diego odnajdzie to czego szuka ?


Broduey Callla

Odrzucony od miłości. Jest na zabój zakochany w dziewczynie,której nie może rozgryźć - Camilii. Czy Broduey wreszcie będzie mógł być szczęśliwy ? Czy powstanie Bromi ?


Andres Mallo

Uważany za głupka 17 latek. Chodzi do Studia tak jak inni. W środku jest delikatny i wrażliwy. Czy polubią Andresa ? Czy może on się zmieni ?


German Castillo

Ojciec Violetty i Federico. Uważa swoją córkę za małą bezbronną dziewczynkę a Federa za zwykłego chłopaka ,który poradzi sobie w świecie. Wdowiec. Narzeczony Panienki Jade. Czy German poślubi Jade ? Czy może w jego życiu znajdzie się kto inny ?


Jade Camarena - Castillo

Wredna Diva. Chce wyjść za Germana tylko dla pieniędzy. Tak jak Violetta nienawidzi jej ona nienawidzi Violetty. Czy Jade się zmieni. Czy coś zadecyduje o jej ślubie ?


Angie Saramego

Ukrywa swoje prawdziwe nazwisko przed Violettą i Germanem. Nienawidzi Jade oraz jej Ego. Mieszka w domu Castillo. Dlaczego Angie skrywa tyle tajemnic ?

--------------------------------------------------------------
Oto nasza nieszczęśliwa 15. Wszyscy bohaterowie. Tak bolało ! Dzięki za troskę ! Mam nadzieję ,że wejścia będą. .. I komki !!! Oki. Może zaraz dodam 1 rozdział.. Nie wiem, nie wiem ...
~Love †
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dwie osoby
Dwa serca
Dwie dusze
Dwa style
Dwa gusty
Jedna Miłość
Czy odnajdą
Siebie po tak
Długiej rozłące ?
Tego przekonamy się później.
Bardzo później.
---------------------------------------------------------------
Ja nie potrafię pisać Prologów ! Ki.. Zaraz dodam bohaterów. Powiem wam ,że nawet mi (od aut. chyba pierwszy raz ) podoba mi się blog. Dobra. 5/35 minut. And now I'm happy !
~Love †
 

 
A więc ja jestem Maja. Tak, Ta głupia walnięta dziewczynka z bloga www.violetta.to.my.pinger.pl jak wiecie albo nie zaraz go usuwam. Tutaj będą opki Mam nadzieję ,że ludzie będą włazić. (od aut. Tak,to była groźba XD) Witajcie :3
~Love †