Wpisy użytkownika daddy issues z dnia 7 lipca 2014

Liczba wpisów: 6

violettaaa.opki
 
www.blog26.pinger.pl
Kochana ! Uwielbiam twoje wyglądy !
Właśnie dlatego wybrałam jeden z twoich :3
Podoba wam się ? Piszcie. Zależy mi na waszej opini.
Hmm. Co teraz ? Ruszam na poszukiwania pasującego do mnie avatrka ! ;*
Rozdział ? …
A wiecie, że już kończę ? ^^
Papaśki i na razki ! ;*
Pokaż wszystkie (4) ›
 

violettaaa.opki
 
Przeczytaj notkę pod rozdziałem ^^ Please <3
Jeszcze dwie osoby wejdą i 1000 !!!
ZAPRASZAM NA ROZDZIAŁ ;*
------------------------------------------------
- Nie poznaje cię Violetta …
- Przepraszam, że jej nienawidzę ! - Warknęłam.
- Nie powinnaś tak się do niej odnosić.
- Leon. Nie ośmieszaj się. - Uznałam i machnęłam włosami.
Jak ja się zachowuję. Pewnie już mnie nie lubi. Ehh. Ta cała sytuacja źle na mnie wpływa. - Każdy sądzi o Larze tak samo jak ja.
- Nie wiem jak mogłem z kim takim być. - Powiedział z pogardą a ja miałam łzy w oczach.
- Popatrz na Larę i przemyśl co powiedziałeś. Ja cię bardzo kochałam, kocham i kochać będę. Było nam dobrze. Nie wiem dlaczego tak o mnie myślisz.
- To ty ze mną zerwałaś.
- Tak spieprzyłam wszystko. Wiem to ale miałam swoje powody.
- Czyli ?
- Chcesz o tym rozmawiać na ulicy ?  Wogóle co ja cię obchodzę ! Lara jest twoją dziewczyną a ja zwykłą szmatą prawda ? Właśnie. Żegnam cię Leon ! - Oznajmiłam mu i pobiegłam do domu.

Leon
~.~
Brakuję mi Violetty. Nie rozmawialiśmy tak wcześniej. Jakbyśmy byli wrogami, poza tym ja czuję się jej wrogiem. Wsiedliśmy we trójkę do samochodu. W ciszy dojechaliśmy pod dom Josh'a.
- Pa … Leon - Pożegnał się Josh. Czy tylko ja usłyszałem lekki szloch ?
Nie ważne. Następnym przystankiem był dom Lary.
- Pa Słonko ! - Pożegnała i wystawiła dzióbek.
- Pa. - Pocałowałem ją w policzek a ona zrezygnowana wyszła z samochodu. Dlaczego ZNOWU jestem z Larą ?
Pomogła mi w trudnej chwili. Wtedy kiedy Violetta ze mną zerwała przyszła do mnie i była. Pocieszała. Na prawdę była dla mnie miła. Widzę to, że one się nie lubią. Ale cóż. To nie moja wina. W sumie. Trochę tak bo to ja wprowadziłem Larę do domu Violetty.
Nagle zadzwonił mój telefon.
- Verdas ! Gdzie ty jesteś ?! - Krzyknął głos w słuchawce.
- Kto mówi ?
- Pani Dorota Rejek. Twoja pani wychowawczyni !
- Aha. Dobrze. Dobry Wieczór proszę pani. - Nie udaje mi się być opanowanym w takich sytuacjach. Ledwo powstrzymuje się od śmiechu.
- Verdas, nie było cię dzisiaj na godzinie wychowawczej czemu ?
- Miałem sprawę rodzinną. - Tak sprawę pomiędzy Larą i Violettą.
- Dobrze. Jutro o godzinie dziewiątej jedziemy z klasą 5 D na wycieczkę ! - Z Violettą. Nawet fajnie ale ja się boję o relację mojej ex z moją dziewczyną.
- Dziękuje pani. Już idę się pakować. - Oznajmiłem i rozłączyłem się.

---- Następny dzień  6 : 32----
Violetta
~.~
Wczoraj się spakowałam. Dzisiaj chce jeszcze spakować moją torbę podróżną. Wczoraj Angie zadzwoniła i powiedziała mi gdzie tak na prawdę jedziemy. Skakałam pół nocy z radości. Jedziemy do Francji ! Dokładnie do Paryża. Miasto miłości. Szkoda, że ja z moją nie jestem. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Podczas mojego szamania do kuchni weszła Fran.
- Hej. Niewyspana ? - Spytałam.
- Nie dałaś mi spać w nocy to jak mam być nie zmęczona ? Jeszcze teraz odwalasz coś w kuchni. - Odparła Resto i spojrzała na moje śniadanie.
- Co się tak gapisz ?
- Jestem głodna a nie chce mi się robić śniadania. - Westchnęłam i podsunęłam jej moje płatki.
- Masz. Już nie jem. - Udałam się do salonu i kimnęłam się na kanapę.
- Nie ubierasz się ? - Wybełkotała Franceska.
- Zaraz, A ty ?
- Zaraz. - Zaśmiała się. Po "zjedzeniu" śniadania Wyszłyśmy do pokoju. Wybrałam lekką, zwiewną, miętową sukienkę, moje kochane sandałki na koturnach i założyłam jeans'ową kurtkę. Włosy zaplotłam w kłosa.
Zeszłam z powrotem do salonu była 7 : 07. ~ Ktoś o mnie myśli ! ~ Zaczęłam wymieniać alfabet.
- A, ą, b, c, ć, d, e. - Hmm, Nie znam nikogo na "E".
Może kiedy indziej mi się uda. Cicho westchnęłam.
Usiadłam na kanapie. Kocham ten mebel, wyjdę za niego. Usłyszałam cichy skrzyp schodów. Obejrzałam się i zobaczyłam Fran. Jej walizki były większe ode jej samej.
- Franuś ? Ile ty tego załadowałaś ? My tam jedziemy tylko na dwa tygodnie. - Parsknęłam śmiechem.
- Ah. Tygodnie. Powinnam mieć więcej walizek. Mam ich tyle co na tydzień. Która godzina ? - Znowu się zaśmiałam.
- Mamy jeszcze … - Spojrzałam na zegarek na ręku
7 : 09. - Godzinę i pięćdziesiąt jeden minut.
- Włącz TV ok ? Ja idę zadzwonić do Marco czy na pewno siedzimy razem w samolocie.
- Spoksik. - Uczyniłam jej próśbę. "TVspain". Kto to ciągle włącza ?! Dobra może jakieś Elfy tu łażą i kochają oglądać ploty. Kolejny raz gadali "Ze świata gwiazd !" Nie wiem po co robią takie programy. "Celebryci" też mają życie. Wiem to bo byłam modelką.
Nie możesz jeść Fast Food bo od razu piszą, że masz Bulimię albo nie możesz spotkać się ze swoim przyjacielem bo od razu to twój chłopak. Ludzie !
Przełączyłam to dziadostwo. "Disney Channel" !
Jeah ! Kocham to ! Akurat było "Austin & Ally".
To mój ulubiony serial. Jestem odzwierciedleniem Ally. Pisze piosenki, śpiewam, jestem dosyć nie śmiała, tańczę jakby mi sie chciało d łazienki … Z tego ostatniego chce mi się śmiać. Przypomniało mi się jak ten "komplement" powiedział mi Fede. Co w tym śmiesznego ? Na prawdę musiałam wtedy do łazienki.
Zaczęłam się tak berchtać na kanapie aż nie zauważyłam i była ósma czterdzieści pięć. Franceska zbiegła z góry złapała mnie przy okazji i szybko Wyszłyśmy z domu, zamknęła drzwi.  Zaczęłyśmy iść w stronę Stud!o.
- Siedzisz z Marco ?
- Pewnie. - Oznajmiła z uśmiechem.
- Federico nie jest w 5 E ? Prawda ?
- Nie.
- O ! To usiądę z Lu. - Po naszej krótkiej rozmowie doszłyśmy do celu. Każdy już tam był. Podeszłam do Lu.
- Hejcia ! - Wrzasnęłam jej do ucha aż odskoczyła.
- Boshe ! Vils nie strasz mnie tak !
- Vils ? Nowe przezwisko ?
- A co ? Nie podoba sie ?
- Podoba, podoba.
- Z kim siedzisz ?
- Z tobą. - Odpowiedziała z uśmiechem i złapała mnie za rękę.
- Spoko. - Oznajmiłam i razem weszłyśmy do autokaru, który miał nas zawieść na lotnisko.
--- Samolot ---
- Pasażerowie lotu Buenos Aires - Francja, Paryż. Witamy na pokładzie. - Po przywitaniu każdy z naszej wycieczki krzyknął "- Paryż ?! A nie Madryt ?!." Tylko ja byłam spokojna. Angie jest moją ciocią,nauczycielką i wychowawczynią. Ma się te kontakty. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Spojrzałam na Ludmi. Już spała. Ja nie wiem jak ona to robi. Założyłam słuchawki na uszy i wsłuchałam się w słowa piosenki, po paru godzinach poszłam w ślady Lu.
Poczułam dziwne szturchanie, Otworzyłam oczy i przed sobą zauważyłam Angie.
- Tak ? - Spytałam przeciągając się i masując sobie kark. Strasznie mnie bolał.
- Zapnij pasy i obudź Ludmiłę. Za pół godziny lądujemy. - Obudziłam moją towarzyszkę,oczywiście dostałam z liścia ale nie mocno. Uznałam, że pójdę do łazienki. Wstałam z fotela i przemierzyłam długi korytarz. Na jednym z miejsc zauważyłam Leona. Co dziwne bez Lary.
- Leon. - Szepnęłam. Sprawdzałam czy śpi. Gdy się tak nad nim chyliłam przeszedł jakiś gruby pan i popchnął mnie na śpiącego Verdasa. Tak nie fortunnie upadłam, że NIE CHCĄCY musnęłam jego wargi. Momentalnie się obudził.
- Violetta ? - Powiedział zaspanym głosem.
- Leon, to nie tak. Ten pan mnie popchnął i ja spadłam na ciebie i cię NIE CHCĄCY pocałowałam. - Powiedziałam z naciskiem na to słowo. On się tylko zaśmiał.
- A i chciałam się zapytać gdzie jest Lara ? - Jakby mnie to wogóle interesowało. Musiałam coś wymyślić.
Podniósł pytająco brew.
- Ale ona z nami nie leci.
- Aaa. - Uznałam i walnęłam się w udo wzdychając. - Ale jak to nie ?!
- No nie, ona boi się samolotu. Poza tym mama jej nie pozwoliła.
- Spoko. Właśnie mi się przypomniało po co szłam. Muszę iść. Sorki za tą całą sytuację. - Powiedziałam i zwinnym krokiem przemieściłam się do łazienki.
Zamknęłam się i oparłam się o ścianę. Miło było znowu posmakować jego ust. Brakuje mi jego, jego całego.

---- Lotnisko ----
- Ale jak to nie ma mojej walizki ?! - Krzyczałam na panią na lotnisku. Zgubili ją, moją kochaną, walizeczkę.
- Przepraszam pani Castillo ale nie mamy jej w luku bagarzowym, znajdziemy ją ale musi pani poczekać, tak dwa lub cztery dni.
- Że co ?!! Cztery dni ?!! Pani myśli, że ja mam od groma ubrań ?!! Teraz nie mam żadnego ! - Uznałam i Odwróciłam się od kobiety. Była już zbiórka.
- Dobrze kochani. Uznałam, że fajnie wam będzie zrobić taki Dzień Dziecka. - Uśmiechnęła sié Angie. - Całe dwa tygodnie będziecie chodzić gdzie chcecie, z kim chcecie i kiedy chcecie ! Ale. W ostatni dzień - niedzielę. Zbiórka o 9 !! - Po jej słowach wszyscy wpakowali się do autokaru. Nasz hotel wyglądał jak Villa. Pokoje były po dwie osoby, oczywiście jestem z Lu.
- Vils ? A ty nadal kochasz Leona ? - Spytała Ludmi.
-------------------------------------
Krótki :( Przepraszam was. Nuuuuudny zapewne. Tyle osób na niego czekało a tu dupa ;(
Bardzo was przepraszam ale mam drugą szkołe w MDK.
Taką Angielską. Vils NIE CHCĄCY pocałowała Leona ;)
Tak wmawiaj sobie xD
Co odpowie Castillo ?
Odwieczne pytanie - A Diego ?
Dlaczego Lara tak na prawdę nie poleciała ?
Tego dowiemy się w następnym rozdziale ^^
[ Może ;} ]
 

violettaaa.opki
 
Kiedy masz 999 odwiedzin …
Czekam miśki na jeszcze jedną osobę ;*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

violettaaa.opki
 
Te Emocje ;( Mamy już tysiąc kochani ! Płaczę xD
Zaraz będzie 1001 xD Jak nic. Ja was zapraszam na dupny rozdziałek #13 - violettaaa.opki.pinger.pl/m/22165694
Pokomentujcie ;*
 

violettaaa.opki
 
1 026 / 39 dni.
Jak dla mnie to wspaniały wynik !
Inne blogi mają na przykład 2 456 / 16 dni …
Czy ja się nie staram ? Piszę codziennie.
Wkładam serce [ Całe ! ] w moje opki.
Czyli ja jestem po prostu nudna. :(
Tyle z tego wynika, może po prostu słabo pisze ?
A może nie lubią takich blogów tylko informacyjne, z news'ami ? :c Jestem gorsza i tyle …
Pokaż wszystkie (3) ›
 

violettaaa.opki
 
Polecam blog - www.bloghelp.pinger.pl
Ta dziewczyna jest świetna ! <3
Pomoże wam się wybić - Przynajmniej tak powiedziała ^^
Dobrze. To ja dziękuje za 1 026 odwiedzin i papapa !